Kibic pobity w Starogardzie Gdańskim. Czy to dopiero początek fali agresji? | SzczecinLife.pl Press "Enter" to skip to content

Kibic pobity w Starogardzie Gdańskim. Czy to dopiero początek fali agresji?

Jaka jest granica w mowie nienawiści i braku tolerancji? Jak się okazuje, wiele zależy od tego, czy organom ścigania chce się prowadzić sprawy, czy też odmawiają wszczęcia postępowania ponieważ nie widzą w słownych aktach nienawiści żadnych niepokojących objawów. Efekty niestety da się zauważyć, w miniony weekend w Starogardzie doszło do przykrego zdarzenia.

Pojechali kibicować Wilkom Morskim. Wycieczka do Starogardu Gdańskiego na pojedynek z miejscową Polpharmą miała dwie odsłony. Z jednej strony radość, ponieważ szczecińscy koszykarze wygrali spotkanie zwiększając swoje szanse na grę w rundzie play off. Po wyjściu z hali kibice Wilków zostali jednak napadnięci przez pseudokibiców. Dwóch mężczyzn ze Starogardu zabrało szczecinianinowi szalik, gdy chciał go odzyskać, został zaatakowany. Był kopany i bity pięściami. Zamiast do domu, trafił do szpitala na obdukcję.

Przemysław Sierakowski, rzecznik prasowy Wilków Morskich nie ma wątpliwości:

– Zero tolerancji dla takiego zachowania! Nie mam żadnych wątpliwości, mężczyźni, którzy zaatakowali naszych kibiców to bandyci – komentuje.

Zachowanie pseudokibiców Polpharmy potępił też prezes klubu ze Starogardu Gdańskiego, Jarosław Poziemski przeprosił na szczecinian i telefonicznie, i na oficjalnym kanale klubowego Twittera.

SKS Sportowa S.A. zdecydowanie potępia dzisiejsze naganne zachowanie kilku osób wobec fanów @KingWilki Zostaną wobec nich wyciągnięte konsekwencje. Prezes @JarekPoziemski przeprosił telefonicze, niniejszym czynimy to publicznie: PRZEPRASZAMY

Reakcja jest tylko wtedy, gdy do chodzi do pobicia?

Na początku września Stowarzyszenie „Równość na fali” oraz „Lambda Szczecin” zorganizowały akcję o nazwie „Syto i atrakcyjnie na najlepszej ulicy w mieście”. Przez długi czas impreza była udana, w pewnym momencie na wydarzeniu pojawili się zakapturzeni mężczyźni. Zaczęli niszczyć dekoracje, w tym tęczowe flagi i symboliczne, kolorowe parasole.  Agresywni napastnicy wykrzykiwali też hasła: „Wypier***, Szczecin was nie chce” i inne obraźliwe slogany. Zdarzenie wywołało falę komentarzy, a organy ścigania postanowiły wszcząć postępowanie w tej sprawie i szukać napastników.

Niedługo potem podobne hasła słychać było ze sportowych trybun. Podczas meczu Pogoni Szczecin z Koroną Kielce, sympatycy Portowców rozłożyli flagę wielkości jednej czwartej sektora, znak graficzny (zakaz pedałowania) i okrzyki w świetle wcześniejszych wydarzeń można zakwalifikować jako mowę nienawiści. Można było, ale… prokurator z Prokuratury Rejonowej w Szczecinie-Zachód nie dopatrzył się tu znamion przestępstwa i odmówił wszczęcia postępowania w sprawie.

Klub nigdy swoich kibiców za flagę i wyzwiska wobec społeczności o innej orientacji seksualnej nie potępił.

Problem Balbiny to nie tylko problem ZDiTM

Kobieta, która blokuje pojazdy komunikacji miejskiej w Szczecinie, znana jest w całym kraju. Radni miejscy kilkukrotnie już pochylali się nad problemem, nie mamy jednak żadnej wiedzy, by chodziło o pomoc osobie, która najprawdopodobniej potrzebie wsparcia ze strony instytucji społecznych. Tymczasem rajcy skupiają się tylko i wyłącznie na tym, jak uniemożliwić jej wjazd wózkiem do autobusów lub tramwajów.

Nie ma niestety też żadnej zdecydowanej reakcji na falę nienawiści, jaka wylewa się w intenecie pod adresem słynnej Balbiny. Jak wskazuje Tomasz Gontarz:

– Kierowca szczecińskiego miejskiego autobusu wyrażającego publicznie ubolewanie że Balbina jeszcze żyje.

I pokazuje screeny mężczyzny (założone fejkowe konto), który jest rzekomo kierowcą pracującym w ZDiTM.

„Brakuje tylko pętli na szyji”, „Parszywy ryj”, „Nie zabieram tej oszczanej rowy na pokład”, „Dzięki takim ludziom ona jeszcze żyje (niestety)” – to tylko niektóre wypowiedzi, jakich dokonuje ów pracownik firmy organizującej transport miejski.

– Czy tak powinni zachowywać się pracownicy miejskich spółek w stosunku do pasażerów? – pyta Tomasz Gontarz. – Czy powinni w tak knajacki sposób udzielać się w mediach społecznościowych? Chamstwo, jakim pan raczy użytkowników balbinowej grupy, jest skandaliczne i powoduje wzajemne nakręcanie się. Dlatego w październiku na radzie miasta podniosłem postulat, by przebadać kierowców pod kątem predyspozycji do kontaktu z pasażerami. Wyszkolić ich, uwrażliwić. Radni mieli to w głębokim poważaniu. A dyrektor ZDITM zakomunikował mi wprost, że spółki musiałyby 1/3 kierowców zwolnić, gdyby kryterium była kultura osobista. Niestety nie jest to odosobniony przypadek. Gdyby niektórzy kierowcy mieli w sobie więcej ogłady, to wielce prawdopodobne, że skala problemu Balbiny byłaby znacznie mniejsza. Przykre ale prawdziwe – komentuje.

Warto wspomnieć, że przed napaścią na prezydenta Gdańska, organy ścigania reagowały sporadycznie na internetowe życzenia śmierci. Po zabójstwie Adamowicza, przez pewien okres żaden internetowy hejter nie mógł się czuć bezpiecznie. Akcja na pokaz szybko się jednak zakończyła i wirtualne trolle znów odważnie zabierają głos.

 

Jest na to ciche przyzwolenie?

W wielu krajach europejskich mowa nienawiści na obiektach sportowych jest surowo karana, łącznie z dożywotnimi zakazami stadionowymi. Są też reakcje w sytuacjach, gdzie urzędnik, funkcjonariusz publiczny czy pracownik miejskiej spółki wykazuje taką agresję. W Polsce wiele się o tolerancji mówi, ale organy ścigania często nie są zainteresowane sprawami, podejmują się wyjaśniania agresywności dopiero wówczas, gdy dochodzi do pobicia czy innej formy naruszania nietykalności cielesnej. Czy ewentualne działania już na etapie samej mowy nienawiści zminimalizowałyby liczbę incydentów? Trudno to ocenić, ale nie ma cienia wątpliwości, że na sportowych arenach wciąż pojawia się mnóstwo osób, które pod szyldem barw klubowych używają haseł, które ani ze sportem, ani ludzką przyzwoitością nie mają nic wspólnego.