Home > LIFESTYLE > Pół świata na stopa? Wyruszyli ze Szczecina na drugi koniec świata

Pół świata na stopa? Wyruszyli ze Szczecina na drugi koniec świata

Chcą zobaczyć niemal całą Azję, może nawet dotrą do Australii. O podróżach marzyli od dawna, ale decyzję o zwolnieniu się z pracy i wyruszeniu w nieznane podjęli spontanicznie. Obecnie są w Rosji i jak zdradzają, od pierwszych dni podróży bywają zaskakiwani. Agata i Jonatan relacjonują dla nas podróż swojego życia.

Jonatan ma 24 lata i urodził się w Połczynie Zdroju. W latach młodości był zapalonym strażakiem ochotnikiem. Studiował w Poznaniu Inżynierię Bezpieczeństwa, po czym podjął pracę jako Inspektor ds. BHP w Szczecinie.

Agata pochodzi z Kościana i jest rówieśniczką Jonatana. Studiowała w Poznaniu na kierunku Elektroradiologii, później Protetykę Słuchu. Po skończeniu szkoły przeprowadziła się do Szczecina, tu podjęła pracę w swoim zawodzie.

Oboje lubią podróżować i niedawno podjęli decyzję o wyprawie do Azji. Nie korzystają z usług biura podróży i jak mówią, nie zależy im na zwiedzaniu miejsc, które oblegane są przez turystów z Europy. Podążają własną drogą.

– Podróżowanie to nasza wspólna miłość i pasja – zdradza Agata Otto. – W zasadzie od najmłodszych lat, jeszcze z rodzicami, udało się wiele zobaczyć. Były wycieczki po Polsce, spływy kajakowe i rowery. Później Litwa, Bornholm, Portugali, z czasem wyruszałam na wyprawy organizowane na własną rękę z przyjaciółmi do Hiszpanii, Włoch, Chorwacji, czy na Maltę, była też wyprawa motocyklem przez Polskę Czechy Austrię i Słowację – dodaje.

Decyzja o podróży stopem na drugi koniec świata przyszła szybko. Jonatan i Agata przez kilka tygodni przygotowywali się do podróży. Kilka dni temu wyszli z domu i… teraz są w Rosji.

– Podróżujemy głównie autostopem, przejechaliśmy już Polskę, Litwę, Łotwę i Estonię. Obecnie jesteśmy w Rosji, w najbliższym czasie planujemy dotrzeć do Mongolii a później do Chin. Jeszcze nie wiemy, gdzie nas później poniesie, prawdopodobnie będzie to Wietnam. Marzy nam się jeszcze Indonezja – mówi Agata.

Ludzie na trasie są serdeczni

Kiedy jeszcze byli w Polsce, z podwózką nie było większych problemów. Jeden z kierowców, który ich podwoził sam nie miał warunków, by ugościć parę podróżników, ale szybko zorganizował piękny ogród u przyjaciela i tam turyści mogli rozbić namiot.

Poza Polską autostopowicze także nie mogą narzekać na brak zainteresowania.

– Już pierwszego dnia w Rosji podwózkę zaoferował kierowca Gazeli, samochodu dostawczego rosyjskiej produkcji relacjonuje Jonatan. – Gazela była artystycznie pordzewiała, szyba popękana, jedne drzwi zespawane, a drugie zamykane na skobel. Kierowcą okazał się azerbejdżański kierowca, który nie zapomniał również ekstrawaganckim wystroju kabiny z frędzelkami w roli głównej. Jazda z nim była niemal szaleństwem… od razu poczuliśmy, że Rosja to nieco inny świat – dodaje.

Kolejnego dnia przy łapiących stopa podróżnikach zatrzymał się Roman. Nie wahał się zaprosić podróżników do kabiny i ruszyć w dalszą drogę. Niedługo potem przy drodze Roman zauważył kolejnych autostopowiczów: kobietę i dwójkę dzieci.

– Mali są, zmieszczą się – powiedział Roman.

Chwilę później w niewielkiej kabinie przebywało już sześć osób. O fotelikach dla dzieci nie było nawet mowy. Po kilkudziesięciu przejechanych kilometrach Roman po raz kolejny się zatrzymał, wziął kolejnego autostopowicza z dużym plecakiem.

– Poznajemy zupełnie inny świat, inne charaktery, kulturę, zwyczaje… nieznaną nam dotąd serdeczność – relacjonuje Agata.

 O przygodach dwójki podróżników będziemy informowali częściej!

Przygody podróżników można śledzić na ich facebookowym fanpage`u: https://www.facebook.com/naskrajumapy/