Polecamy: JEGO WYSOKOŚĆ – KOT IWAN | SzczecinLife.pl Press "Enter" to skip to content

Polecamy: JEGO WYSOKOŚĆ – KOT IWAN

Gdy w domu pojawia się kot, wszystko się zmienia. Musisz mu służyć. Znosisz cierpienie spowodowane przez ostre pazury. Obojętność. Uznajesz jego wyższość. I ta mała futrzana kulka (z biegiem czasu powiększająca swoje wymiary) staje się centrum świata domowników. Na punkcie kota oszalał również Tadeusz Konwicki.

Gdy okazało się, że wydawnictwo ZNAK wydaje biografię kota, wiedziałam, że nie przejdę obok niej obojętnie, zwłaszcza, że to kot nie byle jaki! Iwan, pieszczotliwie zwany Wanią, to dachowiec, który zadomowił się w domu Tadeusza Konwickiego i jego rodziny. Pisarz – mistrz i jego kot. Tak zarysowana historia od razu kusi i nęci, niczym kłębek włóczki, który chce się trącić łapką i rozwijać kawałek po kawałku…

Książka jak smakołyk

Pachnąca farbą drukarską, pieczołowicie zapakowana i dopracowana w najmniejszym detalu – książka o kocie to prawdziwa perełka wydawnicza, która urzeka Czytelnika od pierwszej chwili. Mój kot – Batman od razu się nią zainteresował. Być może przeczuwał, że ma konkurencję, jeśli chodzi o bycie gwiazdą. A może to zwykła kocia ciekawość, która zawsze zwycięża. W końcu osobnik z długimi wąsami, który panuje w naszej domowej przestrzeni, z pewnością też uważa, że jest wyjątkowy. Jedyny taki na świecie. Ale wróćmy do meritum, bo Batman niepokojąco nam się tutaj wkrada…

Książka jest jak ekskluzywny koci smakołyk, na widok którego nawet człowiekowi leci ślinka. Atutem wydania są piękne ilustracje autorstwa Danuty Konwickiej. W jej zbiorach znajduje się mnóstwo rysunków, akwareli, pasteli… a większość z nich skupia się na postaci kota wzorowanej na Iwanie.

Z taką książką warto spędzić nieco więcej czasu. Dotknąć, obejrzeć, przyjrzeć się rysunkom i wejść do świata wyobraźni. Do kociego świata, w którym porządek odwrócony jest do góry nogami. Wiadomo przecież, że to kot rządzi. Zawsze.

„Przed światem udajemy, że nasz kot kocha nas ślepą, szaloną miłością”

Zabawa w kotka i myszkę

Jak wygląda życie z kotem? Dokładnie tak, jak opisuje to Tadeusz Konwicki. Mam wrażenie, że z jego słów bije spokój, ale jak to przyznaje w jednym z rozdziałów – udajemy przed światem. Właściciele kotów tak już mają. Na zewnątrz może to wyglądać, jakbyśmy to my „mieli” kota, jakby był cudowną, mruczącą przytulanką… ale nikt nie wie, jakie sceny grozy rozgrywają się w czterech ścianach. Podrapane nogi, przykryte długimi spodniami, potulne dosypywanie ulubionej karmy do miski, mimo że jest pełno, wstawanie o 4 rano, by zejść z kotem na dół i zobaczyć, jak siada pod choinką… – Tak, życie z kotem to wielka przygoda!

Poznajemy prawdopodobny rodowód kota Iwana, chociaż tak naprawdę nic nie jest w jego przypadku pewne. Czy jego ojciec to kanapowiec Bazyli? A może jednak nieznany kot o dzikiej naturze? W jego charakter zdecydowanie ma ten pazur! Kot zagarnia dla siebie coraz większą przestrzeń, ma swoje ulubione miejsca, a życie domowników kręci się wokół jego niezwykle cudownej osoby. Tadeusz Konwicki przyznaje nawet, że wakacje spędza w domu, ponieważ ktoś musi zostać z jakże uroczym futrzakiem.

Czasami ma się dość. Danuta Konwicka miała dość niemal codziennie. Wyklinanie na kota to zjawisko nieodłączne, z którym trzeba się pogodzić. Wkrótce autor zrozumiał, że i tak nigdy się kota nie pozbędą, zwłaszcza po niepokojącym incydencie.

Okno było otwarte, kot gdzieś zginął. I zaczęło się. Stawali na głowie, by go odnaleźć. Chodzili po okolicy, rozmawiali z sąsiadami, Tadeusz Konwicki zrobił nawet specjalne oględziny miejsca rzekomej zbrodni. I nic. Nigdzie śladu kota. I co się nagle okazało? Oczywiście, że smacznie śpi pod kołdrą w pokoju córki. Nie trzeba chyba pisać, że był niezadowolony nagłym przerwaniem drzemki!

Rozwijamy włóczkę…

Historia celebryty – kota Iwana – to zabawny obraz życia rodzinnego, które toczy się własnym rytmem.

Poznajemy kociego wroga – miłą starszą panią, która przychodzi sprzątać. To bardzo poważny konflikt. Kot jej grozi, jęczy i – jak zaznacza autor – „…wcale nie ukrywa, że chce pożreć z kościami sympatyczną, kochającą zwierzęta, osobę”. Ale nie tylko się złościł – miał też swoje pasje. Jedną z nich było polowanie na wróble, które przynosił domownikom w prezencie. Kiedyś też przeżył przykry epizod – oglądał program przyrodniczy w telewizji i okazało się, że polowanie na ptaki na wizji nie jest takie proste… Poza tym był uzależniony od waleriany i podobał mu się film o Leninie. Tak, kot Iwan, to niezwykła osobistość!

Język Tadeusza Konwickiego jest starannie dopracowany i nie brakuje w nim humoru, dzięki czemu książkę pochłania się w jednym kawałku – to uczta, w której warto wziąć udział (najlepiej ze swoim kotem).

Jesteś sługą kota

Kiedyś ktoś powiedział, że dla kota człowiek jest tylko otwieraczem do puszek z jedzeniem. I coś w tym jest. Koty są inteligentne, mają wysoko rozwinięte poczucie własnego „Ja”, o czym pisał już chociażby Jerzy Pilch. Kocia biografia w wydaniu Tadeusza Konwickiego również tego dowodzi. To także przepiękny portret rodziny, w której kot jest pełnoprawnym członkiem. Jak w posłowiu, zaznacza Maria Konwicka – córka autora, to kolejny głos w sprawie zwierząt, których liczba drastycznie się zmniejsza, niestety proporcjonalnie do przyrostu liczby ludzkości. A więc oddajmy głos Iwanowi! Niech będzie słyszalny tej jesieni. Co by na to powiedział? Może by pomruczał? Może syknął złowrogo, dając nam ostrzeżenie, a może po prostu spojrzałby pełen obojętności? Trudno powiedzieć. Z kotem nigdy nic nie wiadomo. Wiem jedynie tyle, że książkę o Iwanie koniecznie trzeba mieć w swojej biblioteczce. Ja i mój kot już ją mamy. Co i Wam z całego serca (oddanemu na zawsze kotu) polecam!