Home > WARTO CZYTAĆ > Recenzja książki: „Wioska kłamców” Hanny Greń

Recenzja książki: „Wioska kłamców” Hanny Greń

Potomkowie strzyg i więźniów. Na końcu świata, wśród mroku i sekretów żyje niewielka społeczność, która skrywa straszną tajemnicę.

Do wioski kłamców wyruszyłam z samego rana, a jednak było tam dość ponuro. Za oknem mgła, a i w książce dużo niejasności i intryg. Sama nie wiem, kiedy nadszedł wieczór, a ja już na dobre przepadłam. Wioska kłamców wciągnęła mnie niczym czarna dziura. I już nie mam szans, by się z niej wydostać. I mój kot również (bo zawsze towarzyszy mi w lekturze dobrych książek).

Spacer ze strachami za plecami

W twarzach obojętnie mijanych osób nie widać nic szczególnego. Gdy przyjrzymy się im bliżej, można dostrzec groźbę i niebezpieczeństwo. To potomkowie strzyg i więźniów. Legenda głosi, że to przeklęte miejsce. Rodziły się tu wyłącznie dziewczynki, które później nie mogły znaleźć sobie mężów. I chociaż minęło wiele lat, wciąż żaden kawaler nie cieszy się z perspektywy posiadania wybranki ze Strzygomia. Czy to miejsce rzeczywiście jest przeklęte? Mijamy warsztat, w którym dokonano strasznego morderstwa i siedzibę tajemniczego świniarza, który nie jest lubiany w wiosce (wygląda dość przerażająco). Gdy chcemy wiedzieć więcej, trafiamy do Chaty Strachów – tutaj niemalże czuć jeszcze zapach intrygi, złości… wkrótce ginie tu kolejna osoba! Jest jeszcze Mateczka – niby nie wierzymy w czary i wróżki, ale jednak… ma coś takiego w oczach, że chce się za nią pójść nie wiadomo gdzie i we wszystko uwierzyć… Jak ten spacer się skończy?

„Wieść głosiła, że chata długo stała opuszczona, lecz strzygi jej pilnowały i nie chciały, żeby ktoś w niej zamieszkał”.

Twarze i maski

W wiosce kłamców czeka na nas ciekawe towarzystwo. Gdy tylko Dioniza pojawia się w pobliżu, od razu wzbudza zainteresowanie policji. Tutaj nie można się ukryć. Marcin Lipski wydaje się sympatyczny, ale trzeba na niego uważać. Pojawia się znikąd i chyba zbyt dużo wie… Życzliwa Mirabelka wydaje się kobietą, która nikogo by nie skrzywdziła, podobnie dwie pracowite kobiety, ale przecież ich mężowie siedzą w areszcie za zabójstwo. I jeszcze ten świniarz… wybuchowa Justyna, która postanowiła szantażować mordercę. Prokurator z wadą wymowy, przystojny nowy komendant i potomkowie samego Diabła… Zdecydowanie bohaterom „Wioski kłamców” warto przyjrzeć się bliżej… oby nie za blisko, bo może się to okazać bardzo niebezpieczne!

„- Ja… ja stamtąd uciekłem. Pędziłem jak szalony, nie zważając na nic, byle szybciej dostać się do domu”.

Muszę to wiedzieć

Dioniza to była policjantka, która odeszła ze służby po zabójstwie jej ojca – komendanta. Zginął w nie do końca jasnych dla dziewczyny okolicznościach. I chociaż ujęto sprawców, znaleziono narzędzie zbrodni, a świadek wszystko potwierdził, to jednak Diona nie wierzyła, że to prawdziwi mordercy. Wszystko zbyt pięknie złożyło się w jedną całość, po czym zapanowało jedno wielkie milczenie. Postanowiła zjawić się w Strzygomiu i odkryć prawdę. Nie ukrywa, że jest policjantką, ale nie mówi o swoim pokrewieństwie z zamordowanym komendantem. Na początku wydaje się, że stanęła w martwym punkcie, a miejscowi nic nie powiedzą obcej, ale powoli zaczęli się przed nią otwierać. Teraz wystarczy tylko to wszystko poukładać, ale właśnie ktoś włamał się do jej samochodu i był w jej pokoju…

Moje miejsce

Oprócz interesującego wątki kryminalnego, który wciąga tak, że nie można książki odłożyć ani na sekundę, mamy tutaj również wątek szukania własnej tożsamości. Diona wychowywała się bez swojego biologicznego ojca, nie poznała też jego rodziców, a swoich dziadków. Nie znała miejsca, w którym ojciec się wychował. Wyjazd do Strzygomia ma zatem również charakter poszukiwania własnego „ja”, swoich korzeni i wreszcie – swojego miejsca. A jest to wyjątkowa wieś, w końcu strzygi mogą wyglądać zza każdego kąta…

Koniecznie wybierzcie się w podróż do wioski kłamców, weźcie ze sobą plecak pełen czasu (bo nie można się oderwać), dobre buty (bo będzie sporo chodzenia, a i uciekać przed strzygami lepiej w odpowiednim obuwiu), ciepłą czapkę (najlepiej niewidkę, by ukryć się przed mordercą) i dużą torbę (na dowody zbrodni). I zawsze… zawsze miejcie pod ręką kluczyki do samochodu, na wypadek, gdy trzeba będzie szybko stąd zmykać (chociaż myślę, że tak Wam się spodoba, że będziecie chcieli tu zostać na dłużej). Wioska kłamców czeka na Was już od 30 stycznia w wydawnictwie CZWARTA STRONA KRYMINAŁU – czas już się pakować, by czym prędzej wyruszyć w tę mroczną, czytelniczą przygodę!

„Moje miejsce jest w wiosce kłamców”.