Press "Enter" to skip to content

Recenzja: „Ostatni” Hanny Jameson

Pierwszego stycznia świat wygląda jak po apokalipsie. W takim nastroju zaczęłam czytać thriller „Ostatni” Hanny Jameson .

Ta doskonała publikacja pochodzi od Wydawnictwa Czarna Owca. Przerażająco dobra lektura.

Jakoś tak się dzieje, że zawsze na początku roku czytam o końcu świata. I zawsze pierwszego stycznia mam wrażenie, że świat się skończył. Lubię tę ciszę, która zalega, gdy wystrzelono wreszcie te straszne fajerwerki. Lubię patrzeć na puste ulice, nigdzie nie ma żywej duszy. W tym roku nic dziwnego, że nikogo nie spotkałam. Sylwestra świętowałam o 22.00, żeby wykorzystać czas drzemki dziecka. O 3.16 rozpoczęłam dzień. Uwielbiam tę pustkę. Czy tak będzie wyglądał koniec świata? A może nigdy to nie nastąpi? Nastrój idealny, by przeczytać thriller Hanny Jameson.

„Tak, jeśli coś w tym miejscu było przekleństwem, to tylko ludzie, którzy się tutaj zatrzymywali”.

Jeden hotel, dwadzieścioro ocalałych

Rozpoczęła się wojna nuklearna. Wkrótce zniknął rząd Stanów Zjednoczonych, więc wiadome było, że oznacza to koniec świata. Znamy ten motyw bardzo dobrze z amerykańskich filmów. Okazuje się jednak, że jest pewien zakątek, w którym przeżyło dwadzieścioro osób. W szwajcarskim hotelu grupce osób udało się przetrwać. I chociaż wszędzie rozpościerają się kłęby chmur i dymu, oni wciąż żyją, ale czy jest to powód do radości? Niekoniecznie.

„Zapewne dlatego, że ja wyglądałem jak człowiek, który prawie się utopił, Nathan zaś jak człowiek, który właśnie popełnił morderstwo, a obaj jak złodzieje, którzy ukradli psa”.

Jak żyć? Jak przetrwać

Ktoś powiedział kiedyś, że łatwo być ludzkim w ludzkich warunkach. Gdy zmieniają się okoliczności, sami nie wiemy, do czego jesteśmy zdolni. Hotelowi goście to zupełnie obcy sobie ludzie. Każdy z nich przybył tutaj z innego powodu, chociaż Jon – główny bohater, który prowadzi dla czytelnika relację z wydarzeń – ma wrażenie, że jakaś tajemnicza siła ich wszystkich tutaj przywiodła. Jest profesorem historii, sporządza swoje notatki – swoistą kronikę zagłady, w której opisuje nie tylko same wydarzenia, ale i swoje refleksje. Kolejne dni mijają, a oni nie wiedzą, co się dzieje teraz ze światem. Są odcięci od internetu, nie mają kontaktu ze swoimi bliskimi. Jon nie wie, co się stało z jego żoną i dwiema córkami. Część osób zdecydowała się wyjechać i próbować się wydostać, prawdopodobnie im się nie udało. Dwadzieścioro z nich zostało i czeka na ratunek, który może nigdy nie nadejść. W takich okolicznościach jedna z osób przejmuje „dowodzenie”, na szczęście jest w ich gronie również lekarz. Racjonują żywność, oszczędzają elektryczność i wodę. Zjedzenie cukierka jest pełnią szczęścia, a widok zwierzęcia napawa ogromnym optymizmem – bo będzie można coś zjeść. Okoliczności ekstremalne, w których ludzka natura również ociera się o skrajności.

„Zakończenie jest łatwe. Ale budzenie się codziennie rano, poranek po poranku, nie jest już takie proste. Naprawa i przebudowa również nie są proste. Myślę, że właśnie dlatego byłem tak zły, tak bardzo zdesperowany (…)”.

Morderstwo i tajemnica

W postapokaliptyczną rzeczywistość mamy wpleciony wątek kryminalny. Jon wspólnie z dwoma towarzyszami odkrywa zwłoki dziewczynki. Nie wiadomo, czy została zamordowana przed czy po wybuchach. Profesor uważa, że musi rozwikłać tę zagadkę, jest jej to winien, chociaż zupełnie dziewczynki nie znał. Prowadzi swoje śledztwo, ma swoich podejrzanych. Z jego pokoju giną walizki, widzi też podejrzaną rozmowę, obserwuje tajemnicze zachowania. Oni z pewnością coś ukrywają. Czy morderca jest wśród nich?

„Zacząłem sobie powtarzać, zupełnie jak mantrę, że mój głos nie miał znaczenia. Że chociaż głosowałem za i zrobiłem coś, czego nigdy bym nie zrobił w zwykłych okolicznościach, mój głos nie był decydujący”.

Kim jesteś, człowieku?

„Ostatni” to thriller w klimacie postapo, który czyta się bardzo przyjemnie. Zagadka kryminalna dodaje całości pikanterii i sprawia, że książkę w czerwonej okładce czyta się z wypiekami na twarzy. To jednak nie tylko wspaniała czytelnicza przygoda, która sprawia, że ciarki pojawiają się na plecach, ale także studium psychologiczne ludzkiej natury. Jak byśmy się sami zachowali w takich okolicznościach? Zostać i czekać na pomoc? A może próbować jednak walczyć i uciekać? Czy udałoby się zachować resztki człowieczeństwa i cierpieć głód? Czy może jednak wstydliwie zdecydowalibyśmy się na kanibalizm? Co zrobić, gdy brakuje leków, nie widać słońca, a deszcz jest radioaktywny? Gdy jest się wśród obcych ludzi, a trzeba przetrwać? Niektórzy zdecydowali się na samobójstwo, w innych obudziła się silna wola przeżycia. W tej całej wizji najbardziej przerażające jest to, że to jeszcze nie koniec.

„Zamiast zakończenia zaoferowano nam dalsze życie.
I nie wiem, jak się z tym pogodzić”.

„- Stary, piszesz memuary. Ale nie martw się, żaden krytyk ich nigdy nie przeczyta”.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *