Sześć punktów Sipicy. Euforia (nie)wskazana | SzczecinLife.pl Press "Enter" to skip to content

Sześć punktów Sipicy. Euforia (nie)wskazana

Pogiń liderem Ekstraklasy? To nie tylko marzenie szczecińskich kibiców, ale fakt! Po dwóch kolejkach Portowcy znajdują się na czele tabeli. Wciąż jednak trudno mówić o wybitnej grze szczecińskiego teamu, na razie to zasługa przede wszystkim Dante Stipicy.

Po wygranej w Warszawie była euforia. Po 36 latach czekania udało się pokonać legionistów na ich własnej murawie. Wygrana – choć spektakularna i niespodziewana – wcale nie stawia Portowców w gronie faworytów rozgrywek. Pogoń zagrała przywozicie, ale nie ukrywajmy: Legia od wielu lat ma kiepski początek sezonu. Remis 0:0 z zespołem Europa FC z Gibraltaru w eliminacjach do Ligi Europy tylko udowadnia fatalną formę stołecznych na początku sezonu.

Kiedy przyszła pierwsza potyczka na własnym boisku, Portowcy nie pokazali siły, która mogłaby uczynić ich mistrzami kraju. Mecz z Arką był przeciętny i mocno szczęśliwy. Goście mieli doskonałe sytuacje do strzelania bramek, mieli ich nawet więcej, niż gospodarze, byli natomiast nieskuteczni. W ostatnich minutach meczu losy pojedynku rozstrzygała decyzja arbitra, który najpierw wskazał jedenastkę dla Arki, by chwilę później, po wideoweryfikacji zmienić swoją decyzję… ale środowiska sędziowskie są podzielone, czy była to słuszna decyzja. Gruzin Dawit Schirtladze rzeczywiście zagrał ręką, ale doszło do tego na skutek kontrowersyjnej interwencji Triantafyllopoulosa. Czy „ręką” piłkarz Arki zagrał na skutek równoczesnego faulu defensora Portowców? Na szczęście dla fanów Pogoni, sędzia podjął decyzję o anulowaniu rzutu karnego, a chwilę później Portowcy strzelili drugą bramkę, rozstrzygając spotkanie.

Zarówno w Warszawie, jak i w pojedynku z Arką w Szczecinie, Portowcy mieli tylko jednego bohatera – Dantego Spipicę. Zarówno w potyczce z Legią, jak i z Arką znakomicie prezentował się między słupkami naszej drużyny. Z Arką wybronił sytuację sam na sam, w której wydawało się, że nic nie uchroni Portowców przed utartą bramki.

Obrona Pogoni Szczecin w obu spotkaniach daleka była od ideału, idealnie spisywał się jednak Chorwat i to jemu należy póki co przypisać wygrane Portowców. Pogoń liderem Ekstraklasy, to cieszy, nawet wówczas, gdy jest to zasługą jednego zawodnika.